dymiące kominy fabryczne

Codziennie poznajemy liczbę osób, które zmarły wskutek zakażenia COVID w Polsce i na świecie, nie mając w większości świadomości, że wielu z tych zgonów by nie było gdyby nie wcześniejsze osłabienie organizmu albo wręcz współistnienie chorób, których przyczyną jest zanieczyszczenie powietrza. Z najnowszych światowych raportów wynika, że smog skraca prognozowaną długość życia niemal o dwa lata – bardziej niż wojny, HIV, palenie papierosów i inne używki.

Raport „State of Global Air”, opracowany przez ekspertów z Health Effects Institute (HEI), pokazuje, że smog nie tylko skraca prognozowaną długość życia, ale także powoduje ryzyko przedwczesnej śmierci. W 2019 roku smog był przyczyną aż 6,67 miliona zgonów na świecie. Oznacza to, że łącznie z długotrwałym narażeniem na zanieczyszczenia powietrza powiązano 12 proc. wszystkich przedwczesnych zgonów odnotowanych w tym czasie na naszym globie.

Długotrwałe narażenie na zanieczyszczenia powietrza przyczynia się bowiem do wystąpienia śmiertelnych udarów, zawałów serca, nowotworu płuc, a także chorób przewlekłych, m.in. cukrzycy i przewlekłych chorób układu oddechowego. Jeśli chodzi o konkretny typ zanieczyszczeń, większość z nich przypisano problemowi zanieczyszczeń drobnymi pyłami zawieszonymi PM2.5.

W Polsce zabija niska emisja

A trzeba wiedzieć, że w liczbach bezwzględnych Polska została sklasyfikowana na trzecim miejscu wśród państw europejskich, z 46,3 tys. przedwczesnych zgonów powiązanych z zanieczyszczeniami PM2.5. Gorzej było jedynie w znacznie liczniejszych Niemczech (63,1 tys.) i Włoszech (52,3 tys.). Liczą one (odpowiednio) 83 mln i 60 mln mieszkańców.

Mało tego aż 4 proc. przedwczesnych zgonów eksperci przypisują „domowemu smogowi”, który powstaje wewnątrz budynków, w trakcie gotowania posiłków na przestarzałych paleniskach i z wykorzystaniem złej jakości paliw.

Przeczytaj:

Jak wspólnie i na co dzień możemy starać się o poprawę klimatu, także jednocześnie korzystając z dotacji i ulg podatkowych

https://zielona-eskadra.pl/wspolnie-i-na-co-dzien-walczymy-o-poprawe-klimatu-dbajac-o-jakosc-powietrza-wody-i-produkcje-zielonej-energii/

Choć od połowy 2018 r. obowiązuje zakaz sprzedaży kotłów węglowych nie spełniających piątej klasy emisyjności, to nadal Polacy montują w domach grubo ponad 100 tys. pieców opalanych węglem i innymi paliwami emitującymi zanieczyszczenia ponad dopuszczalne normy. Ma to ukrócić szykowana zmiana w prawie, która da możliwość nakładania drakońskich kar finansowych – nawet 200 tys. zł na producentów i sprzedawców takich urządzeń.

Jeszcze więcej nadziei na poprawę wiązać można z normami stanowionymi przez władze samorządowe, które wzorem Krakowa – miasta zakazującego kotłów węglowych jako pierwsze w Polsce – podejmują uchwały zakazujące palenia węglem, drewnem i innymi paliwami stałymi w kotłach, piecach i kominkach.

Jednak emisja z mało ekologicznych paliw używanych w kotłach to część problemu. Drugim jest palenie w nim śmieci. Osoby to czyniące chcą w ten sposób zaoszczędzić na paliwach, opłatach za wywóz śmieci czy też kierują się zwykłym wygodnictwem.

Wiele z nich nie ma przy tym świadomości, że w ten sposób trują – siebie, domowników, sąsiadów a także rodaków w ogóle, bo tzw. niska emisja w postaci smogu może rozprzestrzeniać się nawet na duże odległości.

Nawet więc osoby świadome ekologicznie, które zamieniły już kopciuchy na korzystniejsze dla środowiska kotły i inne urządzenia, np. pompy ciepła, narażone są na szkodliwe działania sąsiadów – emisje z kopciuchów opalanych węglem i innymi trującymi paliwami lub wskutek spalania śmieci.

Bo w polskich piecach wciąż spala się nie tylko węgiel i inne paliwa niskiej jakości, ale na dodatek pali się w nich odpadami. I to mimo, że zgodnie z przepisami prawa obowiązującymi w całej Polsce, w piecach, kotłach i kominkach nie można spalać nie tylko foliowych toreb, butelek PET czy ubrań, kaloszy, gumowych opon, pieluch, ale także lakierowanego drewna, framug, mebli, lakierowanych palet, odpadów drewnianych lakierowanych, a nawet kolorowych gazet, opakowań na jajka, kartonów z nadrukami i książek.

Dodatkowo w kilkunastu województwach, głównie Polski zachodniej i południowej obowiązują tzw. uchwały antysmogowe. Są to województwa: podkarpackie, małopolskie, śląskie, dolnośląskie, opolskie, lubuskie, wielkopolskie i mazowieckie. Uchwały te zakazują spalania mułów i flotokoncentratów, czyli odpadów węglowych o bardzo drobnych uziarnieniu, a także węgla brunatnego i wilgotnej biomasy. Ponadto uchwały te nakładają wymagania dotyczące instalowanych kotłów.

Nie bądź bierny, nie daj się struć sąsiadowi!

Twój sąsiad spala odpady albo używa kotłów na nieekologiczne paliwa? Truje nie tylko siebie i swoich bliskich, ale także ciebie. Wdychanie toksycznych związków chemicznych, powstających podczas spalania śmieci, nie jest obojętne dla naszego zdrowia. Szczególnie narażone na wpływ zanieczyszczeń są jednak dzieci. Szkodliwe substancje atakują zarówno twoje płuca prowadząc do astmy, a co najmniej osłabiając odporność twojego organizmu, jak i układ nerwowy – co w sposób szczególny dotyczy dzieci gdyż spowalnia ich rozwój, a nawet obniża iloraz inteligencji.

Dowiedz się:

Jak można zwolnić tempo życia, by skorzystać na tym samem, dać radość rodzinie i oddech dla środowiska

https://zielona-eskadra.pl/zyj-slow-life-skorzystasz-ty-i-srodowisko/

Co można zrobić w takiej sytuacji?

– Zgodnie z art. 379 prawa ochrony środowiska, wójt, burmistrz, prezydent miasta sprawują kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów o ochronie środowiska – w tym dotyczących tego, co jest spalane w domowych urządzeniach grzewczych. Wójt może taką kontrolę zlecić strażnikom gminnym, jeżeli ci są, a jeżeli ich nie ma, może zlecić to pracownikom urzędu. - Ich kompetencje są właściwie takie same. Jest tylko jedno zastrzeżenie. Strażnik może nałożyć mandat. Urzędnik wyznaczony przez wójta nie może tego zrobić, zamiast tego wysyła wniosek o ukaranie do sądu – wyjaśnia Miłosz Jakubowski, radca prawny w Fundacji Frank Bold. Zajmującej się walką ze smogiem i jego skutkami.

By sprawdzić zasadność zawiadomienia lub skargi strażnik a nawet urzędnik nie potrzebuje żadnego nakazu – nawet by wejść na prywatną posesję. Jak wyjaśnia ekspert, zgodnie z art. 379 prawa ochrony środowiska może wejść na teren nieruchomości prywatnej od 6 do 22. Istotne jest to, że jeżeli osoba kontrolowana odmawia wejścia na posesję lub utrudnia przeprowadzenie kontroli, to sankcja staje się poważniejsza. Takie zachowanie spełnia znamiona przestępstwa zagrożonego karą pozbawienia wolności do lat trzech. Mówi o tym art. 225 kodeksu karnego. – O ile więc samo spalanie odpadów jest wykroczeniem, to już uniemożliwienie kontroli, przestępstwem. W interesie kontrolowanego jest wpuszczenie urzędnika, bo nawet jak spalał odpady, to grozi mu za to mniejsza kara – dodaje ekspert.

Z kolei strażnicy miejscy mają prawo wejścia wraz z rzeczoznawcami i niezbędnym sprzętem na posesję w godzinach od 6:00 do 22:00.

Zobacz:

To już się dzieje – w Polsce zaczęła się elektryfikacja ogrzewania, a we wszelkich możliwych scenariuszach jej realizacji główną rolę odgrywają pompy ciepła, bo...

https://zielona-eskadra.pl/nadchodzi-era-elektryfikacji-ogrzewania-w-polsce-w-kazdym-wariancie-glowna-rola-juz-jest-obsadzona-przez-pompy-ciepla/

Jeśli, na terenie nieruchomości prowadzona jest działalność gospodarcza – mogą wejść przez całą dobę. Strażnik może przeprowadzić badania, bądź wykonać inne, niezbędne czynności kontrolne. Żądać pisemnych lub ustnych informacji oraz wezwać i przesłuchać osoby w zakresie niezbędnym do ustalenia stanu faktycznego. Funkcjonariusz ma prawo żądać okazania dokumentów i udostępnienia wszelkich danych mających związek z przyczyną kontroli.

Gdy widzimy, że z komina unosi się żółty dym, a jednocześnie czuć swąd spalonego plastiku, to mamy mocne podejrzenie, że doszło do wykroczenia. Wtedy możemy nawet dzwonić po policję, a ta nie ma prawa odmówić interwencji, by wszystko wskazuje, że łamane jest prawo karne.

Mandat lub grzywna, nawet 5 tys. złotych

Od 1 listopada 2018 r., po zmianie rozporządzenia w sprawie wykroczeń, strażnicy straży gminnych są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego. Od tego dnia straż w niektórych województwach (wymienionych wyżej) ma uprawnienia by karać mandatem także za nieprzestrzeganie postanowień uchwał antysmogowych. Straż gminna może wystawiać mandaty za: stosowanie jednego z zakazanych paliw wymienionych w uchwale antysmogowej, np. mułów i flotokoncentratów, węgla brunatnego, niskiej jakości miału, mokrego drewna. Ponadto za ogrzewanie budynku urządzeniem niespełniającym wymogów uchwały, czyli np. zamontowanie i używanie kotła pozaklasowego czy pieca innego niż ekoprojekt (dotyczy np. tradycyjnych pieców kaflowych) oraz palenie odpadów w kominku, piecu, kotle, a także palenie odpadów na powierzchni ziemi.

Strażnik, który w czasie kontroli potwierdzi spalanie śmieci może ukarać osobę, która się tego dopuszcza mandatem w wysokości od 50 do 500 zł. Może też wniosek o ukaranie skierować do sądu rejonowego – ten zaś nakłada grzywnę w wysokości do 5 tys. zł. Sprawę do sądu kieruje również wtedy gdy osoba karana mandatem odmawia jego przyjęcia.

Zamiast płacić karę, weź dotację!

Poza karaniem równie ważna jest edukacja. Choćby uświadomienie właścicielom kopciuchów czy sąsiadom palącym plastikowe śmieci, że ich oszczędności są iluzoryczne.

Palenie tworzywami sztucznymi, przede wszystkim butelkami typu PET, starymi oponami, butami, lakierowanym drewnem np. z zużytych mebli – to produkowanie bomby z opóźnionym zapłonem. Oczywiście ilościowo największy udział w tzw. niskiej emisji zabijającej nas powoli jako smog ma palenie węglem i innym „kopciuchowym” opałem. Jednak nawet pozostające w mniejszości toksyny ze spalanego plastiku są także zawieszone nisko w powietrzu, którym oddychają inni, a do tego osiadają na ubraniach – oddychanie trucizną nie kończy się więc wraz z wejściem do domu.

Przeczytaj:

Jak w kolejnych miastach Zielone Budżety Obywatelskie stały się jednym ze skutecznych sposobów na czystsze powietrze i tańszą energię

https://zielona-eskadra.pl/zielone-miasta-i-budzety-obywatelskie-sposoby-na-czystsze-powietrze-i-tansza-energie/

Ale nawet ekonomicznie nie jest to dobry interes. Według wyliczeń ekspertów, spalając śmieci w celach energetycznych w domowych piecach gospodarstwo domowe może zaoszczędzić na legalnym opale ok. 200 zł rocznie. Tymczasem w przypadku udowodnienia palenia zakazanymi materiałami nieuchronna jest kara finansowa.

Zamiast szukać oszczędności w paleniu śmieci, lepiej poszukać ich wymieniając piec i system ogrzewania na bardziej ekologiczny, sięgając przy tym po dotację np. z programu Czyste Powietrze. W tym roku jego warunki stały się jeszcze bardziej korzystne dla inwestujących w termomodernizację; nastąpiło zwiększenie kwot dotacji na przedsięwzięcia służące walce z niską emisją z dodatkowym wsparciem na niskoemisyjne, odnawialne źródła ciepła (pompy ciepła, fotowoltaika).

– Montaż pompy ciepła jest opłacalny ze względów ekonomicznych i ekologicznych. To urządzenie zapewnia ogrzewanie i chłodzenie domu, przygotowanie ciepłej wody użytkowej, a także wydajną wentylację z odzyskiem ciepła (we współpracy z rekuperatorem). W zestawieniu z instalacją fotowoltaiczną może działać niezależnie od innych źródeł zasilania. Pompy ciepła korzystają z odnawialnych źródeł energii (takich jak powietrze i wody podziemne) i nie emitują żadnych zanieczyszczeń powietrza. W dodatku decydując się na pompę ciepła nie trzeba inwestować w kotłownię, czy budować kominów. W przypadku gruntowej pompy ciepła – wystarczy pół metra kwadratowego powierzchni pomieszczenia, żeby zamontować to urządzenie – wyjaśnia Magda Turecka, Manager ds. marki NIBE.

Obecnie w ramach programu Czyste Powietrze dotacja może wynosić do 30 000 zł dla podstawowego poziomu dofinansowania i 37 000 zł dla podwyższonego poziomu dofinansowania.

Oprócz programów rządowych, finansowego wsparcia na przedsięwzięcia termomodernizacyjnie można szukać lokalnie. Swoje programy mają gminy i miasta, ale warto też wiedzieć, że swój wkład do walki ze smogiem wnoszą także producenci urządzeń z zakresu zielonej energii. Przykładem jest Szwedzka Dotacja cyklicznie realizowana przez NIBE-Biawar. Co ważne Szwedzką Dotację można łączyć z ulgą podatkową i dotacją w ramach programu Czyste Powietrze i Mój Prąd. Ponieważ Szwedzka Dotacja jest akcją cykliczną (w 2020 r. były dwie edycje programu), z pewnością okazja do skumulowania dotacji rządowej z wsparciem producenta pomp ciepła jeszcze się pojawi.

Zbigniew Biskupski