rodzina w kuchni

Nie trzeba od razu robić przewrotu w swoim życiu, radykalnie zmieniając sposób odżywania, by niemal z dnia na dzień było to z korzyścią dla naszego zdrowia. Czasami wystarczy metoda małych kroków, choćby na początek ograniczenie w diecie tak zwanych pustych kalorii. Podobnie z korzyścią takiej zmiany dla klimatu – już samo ograniczenie marnowanej żywności jest równoznaczne chociażby z oszczędnością wody i niższą emisją dwutlenku węgla do atmosfery.

Spośród wielu okoliczności, które powinny ostatecznie przekonać nas do zweryfikowania diety czyli sposobu odżywiania, skoncentrujmy się na dwóch najważniejszych: własne zdrowie oraz korzyści klimatyczne. I jedna, i druga przybrały na znaczeniu w ostatnim czasie. Właściwa dieta korzystnie wpływa na nasze zdrowie, co szczególnie istotne jest teraz gdy pandemia wywołana przez COVID poza wszystkim wymaga wzmocnienia odporności naszego organizmu. Z kolei niekorzystne zmiany klimatyczne – w tym ocieplanie się klimatu i niedostatki wody szczególnie – osiągnęły już takie stadium, w którym bez działania każdego z nas trudno będzie uratować świat przed zagładą klimatyczną. Sprawa jest tak poważna, że niewiele da działanie akcyjne – trzeba na stałe zmienić swoje zwyczaje i to w każdym aspekcie naszego życia, począwszy od tego gdzie żyjemy (inteligentne miasta, zero energetyczne domy itd.), po to jak wygląda nasza egzystencja: czym się odżywiamy, w co się ubieramy, jak postępujemy z odpadami itp.

Według danych GreenPeace Polska, w naszym kraju rocznie marnuje się aż 9 mln ton żywności. Bardzo pouczająca jest przy tym struktura artykułów żywnościowych trafiających do śmietników. Okazuje się, że wyrzucamy ponad połowę kupowanego pieczywa (51 proc.) i niemal połowę wędlin (49 proc.). Ponadto niemal trzecią część warzyw i owoców (odpowiednio 33 i 32 proc.), a także 16 proc. jogurtów. Dwa główne powody, dla których tak się dzieje, to nieprzemyślane zakupy oraz przeoczenie terminu przydatności produktów przetworzonych.

Dowiedz się:

Dlaczego pompy ciepła zostawiają w pokonanym polu wszystkie inne odnawialne źródła energii

https://zielona-eskadra.pl/pompy-ciepla-zostawiaja-w-pokonanym-polu-wszystkie-inne-odnawialne-zrodla-energii/

By tego uniknąć, wystarczy zacząć od najprostszych z możliwych działań. Na początek planowania: co będziemy jeść w najbliższym czasie i co w związku z tym trzeba kupić-dokupić w sklepie. Robienie zakupów na podstawie sporządzonej po takich przemyśleniach listy, następnie zużywanie resztek lub ich kompostowanie w myśl zasad zero waste to już ogromny oddech dla środowiska. Nawet bez zmiany diety zmniejszymy zarówno ślad węglowy jak i ślad wodny, przyczyniając się w ten prosty sposób do ratowania klimatu.

Nie sposób nawet w obszerniejszym artykule szczegółowo omówić te kwestie. Skoncentrujmy się więc na dwóch kwestiach ogólnych – bez sugerowania w szczegółach konkretnych diet – wskazując uwarunkowania zdrowotne sposobu odżywiania i inne proste sposoby oszczędzania żywności, które pozytywnie wpływają zarówno na poprawę stanu naszego zdrowia jak i na ogólną poprawę klimatu, zwłaszcza poprzez tzw. ślad wodny i ślad węglowy. Tak się bowiem składa, że niemal wszystko co zrobimy z dietą dla poprawy naszego zdrowia niemalże z automatu pozytywnie wpłynie na klimat. Nim przejdziemy do szczegółów, dość powiedzieć, że najzdrowsza jest dieta oparta na produktach – głównie najmniej przetworzonych – które powstają przy zużyciu możliwie najmniejszych ilości wody i wydatkowaniu energii innej niż naturalna a więc dającej ślad węglowy w postaci szkodliwych dla środowiska naturalnego emisji.

Przeczytaj:

Jak nasze codzienne decyzje wpływają na losy planety i dlaczego dziś trzeba być Zero Waste

https://zielona-eskadra.pl/badz-zero-waste-czyli-o-losach-planety-przesadza-kazdy-z-nas-codziennie-podejmujac-dziesiatki-decyzji/

Zacznijmy może właśnie od tych konsekwencji klimatycznych związanych z żywnością, koncentrując się na dwóch kluczowych kwestiach: wodzie i energii; mając wiedzę na ten temat i ogólne wskazówki dotyczące zdrowej diety – o czym będzie w drugiej kolejności – każdy zyska podstawę do własnych konkretnych posunięć. Jak się bowiem okazuje, nie trzeba od razu robić rewolucji w swoim życiu – np. przestawiać się z jedzenia dużych ilości mięsa na dietę opartą wyłącznie na warzywach – by korzystnie wpłynąć na klimat. Pozytywnym dla tego celu ruchem będzie bowiem już samo ograniczenie marnowanej żywności nabywanej dla potrzeb aktualnie stosowanej diety.

Ale po kolei…

Ślad wodny czyli chcesz oszczędzać wodę – jedz warzywa i owoce

O ile wiemy, że produkcja żywności generuje ślad węglowy, bo potrzebna jest zarówno energia elektryczna – wciąż w małym odsetku powstająca z zielonych źródeł – czy transport wykorzystywany w całym łańcuchu dostaw, o tyle o śladzie wodnym wiemy niewiele.

Każdy z nas może zużywać codziennie nawet do 3,5 tysięcy litrów wody dziennie. Brzmi to niewiarygodnie, bo bezpośrednio (mycie warzyw i owoców, gotowanie, kąpiel, pranie itp.) używamy jej nieco ponad 100 l dziennie na osobę. Ale to tylko wierzchołek. Już dwa razy więcej (200 l w przeliczeniu na dobę i osobę) potrzeba do produkcji m.in. ręczników, ubrań, czy papieru, z którego korzystamy. Cała reszta – gigantyczne ponad 3 000 l wody dziennie na osobę potrzeba na wyprodukowanie dla każdej i każdego z nas żywności.

Dzień w dzień konsumujemy więc nieporównywalnie więcej wody jedząc niż pijąc. By wyprodukować 1 kg mięsa wołowego potrzeba 15 000 litrów wody. To łatwiej zresztą sobie wyobrazić niż fakt, że za 1 kg chleba kryje się 1 600 l zużytej wody. Nawet napoje potrzebują do powstania kolosalnych ilości wody: najmniejsza kawa espresso 132 l, a półlitrowe piwo 144 l. Wszystkich jednak na głowę bije czekolada. W tabeli zużycia wody na podstawie danych IME opublikowanej w The Guardian, czekolada zajmuje pierwsze miejsce jako największy „konsument” wody. Wyprodukowanie 1kg czekolady wymaga astronomicznych 17 196 litrów wody.

Jest kilka przyczyn, dlaczego zapotrzebowanie na wodę jest tak wysokie. Aby spojrzeć na problem całościowo, musimy wziąć pod uwagę wodę potrzebną do napojenia zwierząt, a także wodę potrzebną na wyprodukowanie pożywienia dla nich, jak kukurydza czy soja.

Udowodniono, że o wiele mniej wody potrzeba do wyprodukowania żywności na bazie warzyw i owoców niż mięsa. Jest to argument wielu ekspertów i fanów ekologicznego jedzenia.

Ślad węglowy: od uprawy po łańcuchy dostaw

Tak się składa, że gdzie duży ślad wodny, tam zazwyczaj równie zagrażający klimatowi ślad węglowy. Jak wskazują wszelkie badania i ekspertyzy, typowa dla krajów rozwiniętych wysokomięsna dieta jest mniej więcej 2-2,5 razy bardziej emisyjna niż dieta roślinna. Ślad węglowy weganina to około 2,5 kg CO2e (równoważnika CO2) dziennie, wegetarianina 3,2 kg CO2e, a osób spożywających mięso – w zależności od jego rodzaju i ilości – ok. 7 kg CO2e w przypadku spożycia 100 g mięsa dziennie. Dodajmy od razu, że statystyczny Polak spożywa dziennie 200 g mięsa.

Ale i w dietach roślinnych jest spore zróżnicowanie. Tam ślad węglowy zwiększa się wraz ze stopniem przetworzenia warzyw czy owoców. Przetworzone produkty takie jak kotlety sojowe czy nawet burgery wegańskie generują dużo wyższy ślad węglowy co skomponowane z takich samych składników surówki czy sałatki.

Nie ma zasadniczo wątpliwości co do tego, że najbardziej „emisyjnym” rodzajem żywności jest mięso przeżuwaczy. Dla przykładu w USA wołowina stanowi tylko 4 proc. detalicznego handlu spożywczego, ale odpowiada aż za 36 proc. emisji gazów cieplarnianych związanych z konsumpcją całej żywności w tym kraju. W dalszej kolejności jest mięso innych zwierząt oraz nabiał, a na samym końcu produkty roślinne. Dla porównania: 1 kg rosnących na polu warzyw to emisje 0,4 kg CO2e, 1 kg mięsa ryb lub kurczaków to emisje ok. 3,5 kg CO2e, a 1 kg wołowiny bez kości to co najmniej 26 kg CO2e.

Badania naukowe pokazują, że zmiany w diecie mogą jednocześnie pomóc redukować emisje gazów cieplarnianych, poprawiać jakość środowiska naturalnego i nasze zdrowie.

Nie można też zapominać o tym, że ślad węglowy zależy od technologii stosowanych przy produkcji żywności, zwłaszcza pochodzenia energii: czy jest ona ze źródeł odnawialnych czy bazujących np. na węglu oraz napędu środków transportu.

Zobacz:

To już się dzieje – w Polsce zaczęła się elektryfikacja ogrzewania, a we wszelkich możliwych scenariuszach jej realizacji główną rolę odgrywają pompy ciepła, bo...

https://zielona-eskadra.pl/nadchodzi-era-elektryfikacji-ogrzewania-w-polsce-w-kazdym-wariancie-glowna-rola-juz-jest-obsadzona-przez-pompy-ciepla/

Sięgnijmy po przykład z polskiego rolnictwa. By ograniczyć ślad węglowy a jednocześnie poprawić efekty finansowe zamiast kotłowni opalanych węglem w gospodarstwach rolnych coraz częściej stosowane są pompy ciepła. Okazuję się, że jednym z lepszych dolnych źródeł ciepła dla pompy ciepła w rolnictwie jest gnojownica. Hodując trzodę chlewną można uzyskać wiele ciepła odpadowego. W konsekwencji coraz większa liczba hodowców świń inwestuje w instalacje pozyskujące ciepło z obornika. Pętle kolektora wypełnionego glikolem umieszcza się w kanałach odprowadzających nieczystości z chlewni. Kolektor odbiera ciepło z ciepłych odchodów, które następnie przekazywane jest do pompy ciepła.

– W Polsce istnieją gospodarstwa rolne, w których inwestycja w pompę ciepła wykorzystującą ciepło z obornika przyniosła milionowe oszczędności w ciągu kilku lat. Wysoka temperatura obornika jako dolnego źródła ciepła wpływa korzystnie na parametry pracy pompy ciepła, a tym samym na opłacalność inwestycji – mówi Magda Turecka, Menedżer ds. marki NIBE. I dodaje: – Firma NIBE-BIAWAR oferuje kilkadziesiąt modeli pomp ciepła o zróżnicowanej mocy grzewczej. Do instalacji w gospodarstwach rolnych polecana jest gruntowa pompa ciepła NIBE F1345. Urządzenie wyposażone jest w dwa agregaty sprężarkowe, co umożliwia dwustopniową regulację wydajności oraz rozdzielenie funkcji pracy poszczególnych modułów np. na ogrzewanie i na ciepłą wodę użytkową.

Mały ślad wodny i węglowy, duża korzyść dla zdrowia

Generujące relatywnie najmniejszy ślad wodny i ślad węglowy warzywa i owoce zajmują najważniejsze, pierwsze miejsce wśród grup produktów spożywczych w piramidzie żywieniowej opracowanej przez Instytut Żywności i Żywienia. To oznacza, że ze względów zdrowotnych powinny stanowić podstawę naszego jadłospisu, a sztandarowe pięć porcji owoców i warzyw każdego dnia to dla naszego organizmu podstawa.

Zobacz:

Pompy ciepła w jednym szeregu z fotowoltaiką. Pora zrewidować stereotyp, że OZE to tylko słońce i wiatr

https://zielona-eskadra.pl/pompy-ciepla-w-jednym-szeregu-z-fotowoltaika-pora-zrewidowac-stereotyp-ze-oze-to-tylko-slonce-i-wiatr/

Przede wszystkim dlatego, że są podstawą odporności. Ta zaś stanowi naturalną barierę chroniącą nas przed infekcjami, co tak aktualne jest gdy COVID atakuje jesienią ze zdwojoną siłą.

Jak podkreślają eksperci od żywienia, różnorodna dieta, a w niej warzywa i owoce są najlepszym źródłem witamin i minerałów. Zawierają całe bogactwo składników: witaminy C i E oraz kompleks witamin z grupy B, stosunkowo dużo siarki, manganu, molibdenu, jodu, kobaltu, selenu i chromu, a także żelazo, cynk i potas. Naszymi największymi sprzymierzeńcami w układaniu jadłospisu powinny być sezonowe, lokalnie dostępne owoce i warzywa z zaufanych źródeł.

Niedobór owoców i warzyw w diecie zwiększa ryzyko wystąpienia otyłości i chorób serca. Może być także przyczyną wystąpienia niepokojących objawów: rozdrażnienia, problemów z koncentracją, zmęczenia i osłabienia organizmu. Nie lekceważmy zasad zdrowego żywienia. Warzywa i owoce powinny stanowić połowę każdego spożywanego przez nas posiłku.

– Chociaż jesteśmy świadomi korzyści płynących z regularnego jedzenia warzyw i owoców, to wciąż zjadamy ich na co dzień za mało i jedynie „przy okazji” – wyjaśnia Joanna Sawicka-Metkowska, dietetyk. – Nie lekceważmy zasad zdrowego żywienia. Warzywa i owoce powinny stanowić połowę każdego spożywanego przez nas posiłku – radzi dietetyk.

Dieta wegańska – radykalny ruch na ratunek cywilizacji

Najbardziej ambitni całkowicie zastępują mięso białkiem roślinnym. Tak jest w przypadku diety wegańskiej. Weganizm zakłada wykluczenie z codziennego menu mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego - mleka i produktów nabiałowych, a także jajek i miodu.

– Dieta wegańska pomaga zapobiegać wielu chorobom, zwłaszcza tzw. cywilizacyjnym, i może przyczyniać się do utrzymania prawidłowej masy ciała. Niestety wiele osób na takiej diecie popełnia różnego rodzaju błędy żywieniowe, które mogą prowadzić do poważnych niedoborów pokarmowych. Wyeliminowanie produktów odzwierzęcych wymaga szukania ważnych składników odżywczych w produktach pochodzenia roślinnego – wyjaśnia Agnieszka Piskała-Topczewska, specjalistka ds. żywienia. – Najczęstszym błędem osób przechodzących na weganizm jest brak wiedzy dotyczącej tego, jak zastąpić produkty pochodzenia zwierzęcego, oraz skupianie się na drugorzędnych sprawach, jak suplementacja, zamiast na bilansowaniu diety roślinnej – dodaje.

Podstawą diety wegańskiej są warzywa i owoce, rośliny strączkowe, produkty zbożowe, orzechy i pestki. Włączając do codziennej diety składniki ze wszystkich wymienionych powyżej grup, możemy zapewnić organizmowi wszelkie niezbędne składniki odżywcze.

Główne produkty, które zasilają dietę wegańską i są traktowane jako główne źródło białka, to warzywa strączkowe. Choć są zdrowe i zawierają ważne składniki odżywcze, mogą powodować dyskomfort ze strony przewodu pokarmowego. Ważnym, a często niedocenianym produktem w diecie wegańskiej są ziemniaki. Z jednej strony są kwalifikowane jako warzywo, które zgodnie z Piramidą Zdrowego Odżywiania stanowi podstawę diety (również wegańskiej). Zaopatruje organizm też w łatwo przyswajalne węglowodany, które powinny stanowić około 40 proc. dostarczanej w codziennym jadłospisie energii.

Jakie z tych faktów i porad płyną wnioski? Po pierwsze nie musimy od razu zostać weganami i całkowicie rezygnować z konsumpcji mięsa skoro jego produkcja generuje tak duży ślad wodny i ślad węglowy. By połączyć zdrową dietę z ratowaniem klimatu wystarczy jedynie – także z korzyścią dla własnego zdrowia – poszukać racjonalnych ograniczeń: mniej czerwonego mięsa w diecie na rzecz białka roślinnego, mniej czekolady, kawy, soków i napojów gazowanych na rzecz świeżych owoców i warzyw. Po drugie – i to jest do zrobienia już po przeczytaniu tych słów – rezygnacja z marnowania jedzenia a w tej części gdzie o to trudno, działanie w myśl zasad zero waste, z kompostowaniem odpadków organicznych w pierwszym rzędzie.

Zbigniew Biskupski