kierowca obok ciężarówki

Stanowisko środowisk naukowych jest jasne: katastrofy klimatycznej unikniemy tylko wówczas, gdy globalnie osiągniemy neutralność klimatyczną, czyli stan równowagi pomiędzy emitowaniem a pochłanianiem gazów cieplarnianych. Dociera to coraz bardziej do naszej świadomości, wiemy już że musimy redukować ślad węglowy, w pierwszej kolejności elektryfikując – w oparciu o zieloną energię – całe budownictwo. Ale to tylko fragment, choć najważniejszy, większej całości.

Następny w kolejce do szybkiej poprawy jest transport. Masz świadomość, że blisko 30% całkowitej emisji dwutlenku węgla w UE pochodzi z sektora transportu, z czego 72% – z transportu drogowego? A jeszcze bardziej szokować może fakt, iż transport jest jedynym sektorem, w którym emisje gazów cieplarnianych są nadal wyższe niż w 1990 r. Osiągnięcie celu neutralności klimatycznej będzie wymagało działań we wszystkich sektorach gospodarki, obejmujących inwestycje w technologie przyjazne środowisku oraz wprowadzanie czystszych i tańszych form transportu.

Dlatego jednym z głównych założeń Europejskiego Zielonego Ładu, opracowanego przez Komisję Europejską, jest zredukowanie o 90% emisji gazów cieplarnianych pochodzących z transportu, tak, aby do 2050 roku gospodarka UE stała się neutralna klimatycznie. Tak wysokie cele są jednym z najpoważniejszych wyzwań, z jakim mierzy się sektor transportu. Jedyną drogą do ich osiągnięcia jest transformacja technologiczna i pójście ścieżką zrównoważonego rozwoju.

Z punktu widzenia redukcji emisji, elektryfikacja oraz paliwa alternatywne to jedne z najważniejszych elementów dekarbonizacji transportu. Równie istotne jest stałe ulepszanie materiałów wykorzystywanych w produkcji pojazdów, tak, by stawały się coraz lżejsze i bardziej wytrzymałe. Nie będzie to możliwe bez dostępu do odpowiednich instrumentów finansowych, zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym, niezbędnych do realizacji tego celu.

Takie działania wymagają intensywnych prac nad nowymi technologiami i poważnych inwestycji. Ale są przedsięwzięcia, które można zrealizować niemal „z marszu”. Dlatego jedną z koncepcji składowych Europejskiego Zielonego Ładu są tzw. zielone łańcuchy dostaw. W ramach tej idei zakłada się ich projektowanie w taki sposób, aby minimalizować łączny całkowity wpływ produktu na środowisko przez cały cykl jego życia: od projektowania, poprzez produkcję, pakowanie, sprzedaż, użytkowanie i recykling. Wszystko to z uwzględnieniem procesów magazynowania, transportu, które powinny spełniać właściwe normy środowiskowe. Ponadto ważną zmianą, do której mają doprowadzić nowe regulacje, jest zwiększenie przepływu informacji na każdym z etapów transportu poszczególnych produktów.

Nim więc na naszych drogach pojawią się miliony samochodów elektrycznych i napędzanych wodorem – od osobówek po potężne ciężarówki, po szynach poruszać się będą wodorowe pociągi, po wodach pływać elektryczne statki, zaś niebo przecinać wyłącznie bezemisyjne samoloty, jut teraz możemy przeorganizować nasze działania logistyczne. Ideę zielonego łańcucha dostaw można wszak wdrożyć praktycznie we wszystkich firmach, w tym nawet najmniejszych, a nawet w gospodarstwach domowych. Dla przykładu, nim wymienimy auto, którym jeździmy po zakupy na elektryczne lub napędzane wodorem, korzystać możemy z elektrycznych skuterów lub zwykłych rowerów. A jeśli już nawet musimy jechać po nie autem napędzanym emisyjnym paliwem – lepiej zakupy planując, a tym samym pokonując w tym celu mniej kilometrów.

Zielony Ład potrzebny jest przecież w skali makro, ale i sensownie byłoby także zaprowadzić we własnym życiu i gospodarstwie domowym…

Zbigniew Biskupski