ściana z czytnikiem

Nowa normalność w naszym codziennym życiu nabiera coraz bardziej realnych kształtów. Koniec pandemii COVID-19 wydaje się coraz bliższy, wracamy do normalności i na nowo urządzamy swoje życie. Przy okazji przewartościowujemy swoje potrzeby, a jeden z głównych trendów, to przesunięcie preferencji z „wygody” na „oszczędność”.

Zagrożenia, które przyniósł nowy wirus pokazały nam, że w życiu trzeba zawsze być przygotowanym na niespodziewane wydatki, a sposobem na przygotowanie poduszki finansowej są i dodatkowe dochody, i oszczędzanie na wydatkach. Dotyczy to zarówno spraw bieżących – codziennych, jak i poważniejszych inwestycji. W tej drugiej kwestii teraz łatwiej np. dajemy się przekonać do przedsięwzięć typu oszczędzanie prądu, wody czy ciepła.

To jest dobry czas dla termomodernizacji! Wielu Polaków decyduje się na wymianę starych pieców, zwłaszcza najbardziej szkodliwych kopciuchów, na bardziej ekologiczne kotły. Inni wymieniają okna czy choćby decydują się na instalowanie urządzeń sterujących ciepłem albo prądem, mając przekonanie, że w ten sposób na dłuższą metę zaoszczędzą na wydatkach.

Oczywiście ideałem w tej materii jest tzw. dom inteligentny – smart home, który jest nie tylko zeroenergetyczny – a więc sam wytwarza tyle ciepła i prądu, że jego użytkownicy nie muszą za energię płacić „licznikowo” – ale wyposażony jest w nowoczesne technologie zapewniające wygodę i komfort. I, co ciekawe, o ile przed pandemią idea inteligentnego domu przyciągała Polaków przede wszystkim dlatego, że był on synonimem komfortu, o tyle w nowej normalności bardziej kojarzy się on z oszczędnością.

Potwierdzają to choćby wyniki badania przeprowadzonego ostatnio przez agencję SW Research dla Netatmo. Wynika z nich, że obecnie potrzeba oszczędności jest najczęstszą zachętą do zakupu urządzeń smart home. Deklaruje tak już więcej niż połowa Polaków. Aż 65 proc, respondentów twierdzi, że bardziej niż dawniej zależy im na mniejszym zużyciu energii i zrównoważonym domu. Jak tłumaczą eksperci, pandemia i wynikający z niej kryzys ekonomiczny oraz systematyczny wzrost cen energii sprawił, że Polacy zaczęli szukać rozwiązań, które pozwoliłyby im na oszczędności na rachunkach.

Na dodatek powszechność nauki oraz pracy zdalnej sprawiła, że 60 proc. badanych przyznało, że zdrowe warunki w domu, w tym odpowiednia jakość powietrza, są dla nich bardziej istotne niż przed pandemią. Coraz powszechniejsza jest bowiem świadomość, że zła jakość powietrza w pomieszczeniu, a szczególnie wysokie stężenie dwutlenku węgla niekorzystnie wpływa nie tylko na zdrowie, ale nawet na samopoczucie i zdolność do koncentracji, a z kolei nadmierna wilgotność sprzyja powstawaniu pleśni, w konsekwencji prowadząc do reakcji alergicznych.

Warto więc wiedzieć, że są do dyspozycji Polaków rozwiązania łączące oszczędność z komfortem, a na dodatek służące zdrowiu. Gdy więc np. decydujemy się na wymianę kopciucha na medium, które ma połączyć te wszystkie walory, można skorzystać choćby z szerokiej gamy pomp ciepła NIBE. Pompy ciepła z serii S (od smart) to zdecydowanie najbardziej zaawansowana technologicznie gama produktów dostępnych na polskim rynku, która pozwala na pełną integrację pompy ciepła z domem i jego mieszkańcami. Urządzenia serii S wyposażone są w prosty w obsłudze sterownik z kolorowym, dotykowym wyświetlaczem, który umożliwia sterowanie pompą ciepła bezpośrednio na ekranie lub zdalnie za pomocą aplikacji myUplink lub witryny www.myuplink.com. Wszystkie pompy ciepła NIBE z serii S są zarządzane poprzez połączenie Wi-Fi poprzez smartfona lub z klawiatury komputera, ale także za pomocą głosu.

Oczywiście pompa ciepła to najbardziej ekologiczne medium (zdrowie) służące do ogrzewania czy chłodzenia oraz wentylacji pomieszczeń, a jednocześnie w dłuższej perspektywie – najbardziej ekonomiczne. Deklarując chęć działań w stronę smart home, a następnie do tych działań przystępując w nowej normalności, warto więc zacząć od opcji – pompa ciepła.

Zbigniew Biskupski