kuchnia

Trochę to paradoksalne, że dopiero gdy ocieplenie klimatu stało się śmiertelnym zagrożeniem dla dalszej egzystencji ludzkości, termomodernizacja stała się tematem dnia. Wszak na pierwszy rzut oka ma ona uszczelniać budynki przed utratą ciepła, a nie lepiej chłodzić. Ta swoista pułapka w rozumowaniu dobrze pokazuje, jak groźne są stereotypy – także dla naszego bytu.

W rzeczywistości bowiem jedną z przyczyn ocieplenia klimatu jest rozrzutna, z punktu widzenia tak zwanego śladu środowiskowego, produkcja energii – cieplnej i elektrycznej. Stąd wyższa emisja do atmosfery dwutlenku węgla, tlenków siarki i innych szkodliwych dla klimatu gazów cieplarnianych. Ta produkcja mogłaby być niższa gdyby budynki były szczelniejsze – już przez to ograniczamy emisję, ale ważne też jest to jakie urządzenia i jakie nośniki energii służą do jej produkcji. Widać to doskonale na przykładzie Polski – a z całą dramaturgią uświadomiły nam to problemy ze smogiem czyli jakością powietrza, które uświadomiły, jak pilną sprawą jest zamiana pieców węglowych na zielone generatory energii. Najlepiej pompy ciepła, zaś elektrowni węglowych – na przyjazne dla środowiska, czerpiące z mocy wiatru, słońca czy ostatecznie wykorzystujące gaz.

Choć bowiem termomodernizacja kojarzy się nam głównie z uszczelnianiem okien i drzwi oraz okładaniem ścian wielkich bloków styropianem, to największe oszczędności – dla własnych portfeli i dla całej planety – zyskujemy z zamiany w domach, firmach i w całej gospodarce urządzeń generujących duży ślad węglowy na takie, które w możliwie największym stopniu uwzględniają uwarunkowania środowiskowe.

Co ważne, niedawno w dwóch raportach: „Impuls energii dla Polski” i „Impuls dla Polski 2020-2022”, przygotowanych dla Konfederacji Lewiatan, wyliczono, że dzięki masowej termomodernizacji budynków – zarówno mieszkalnych jak i wszelkich innych – może powstać w naszym kraju 85 tys. dodatkowych miejsc pracy. A to oznacza nowy i istotny bodziec, umożliwiający poprawę koniunktury gospodarczej, która teraz w dobie COVID została przez pandemię skutecznie przyhamowana.

Tym tokiem rozumowania zdaje się iść cała Unia Europejska. Kilkanaście dni temu Komisja Europejska ogłosiła dokument „A Renovation Wave for Europe – greening our buildings, creating jobs, improving lives (Kurs na renowację dla Europy – zazielenianie naszych budynków, tworzenie miejsc pracy, polepszanie warunków życia”). Ten projekt powstał między innymi w trybie poszukiwania rozwiązań, dzięki którym Europa ma osiągnąć neutralność klimatyczną w 2050 roku. Jak wyliczają eksperci, osiągnięcie pierwszego celu na tej drodze – ograniczenie łącznego poziomu redukcji emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 roku, wymaga ograniczenia emisji powodowanej przez budynki o 60 proc. Obecnie w UE tylko 1 proc. budynków rocznie jest modernizowanych pod kątem poprawy efektywności energetycznej, a zaledwie w 0,2 proc. przypadków redukcja zapotrzebowania na energię przekracza 60 proc.

W tym momencie Komisja Europejska nie zaproponowała jeszcze konkretnych mechanizmów finansowania tego powszechnego programu termomodernizacji. Zdaniem Doroty Zawadzkiej-Stępniak, ekspertki Lewiatana należy zadbać, aby wraz ze wzrostem efektywności energetycznej budynku poprawie ulegały też parametry istotne z punktu widzenia zdrowia i komfortu osób w nim przebywających. Poza budynkami mieszkalnymi, które są priorytetem należy też skoncentrować się na budynkach użyteczności publicznej, szkołach, szpitalach i obiektach będących w najgorszym stanie. Natomiast sam model finansowania powinien z jednej strony wspierać inwestycje termomodernizacyjne, z drugiej zaś zachęcać do angażowania w takie przedsięwzięcia osoby fizyczne, firmy oraz sektor bankowy.

Oznacza to, że takie już funkcjonujące programy dotacji jak np. Czyste Powietrze czy Mój Prąd – dzięki którym Polacy mogą za dopłatą z publicznych pieniędzy wymieniać piece węglowe na ekologiczne źródła ciepła i energii elektrycznej takie choćby jak pompy ciepła czy panele słoneczne – nie będą krótkotrwałymi akcjami. Można oczekiwać, że wsparcie termomodernizacji ze środków publicznych będzie trwało przez całe lata i dekady– droga do osiągnięcia neutralności klimatycznej jest wszak długa. Co ważne, zapewne wkrótce powstaną też programy wsparcia termomodernizacji obiektów użyteczności publicznej czy firm, a ich adresatami będą samorządy i firmy.

Adresatami i beneficjentami, choć beneficjentami nie jedynymi. Ich lista będzie dłuższa, bowiem także z takiej termomodernizacji korzyści odniesiemy wszyscy – zarówno przez poprawę klimatu, jak i impuls dla gospodarki skutkujący ciekawą pracą dla tysięcy osób jej poszukujących…

Zbigniew Biskupski