widok dymiącego komina

Choć świadomość zagrożeń klimatycznych rośnie i nawet obfite do niedawna szeregi sceptyków kwestionujących prawdziwość zjawiska ocieplania klimatu (nomen omen!) topnieje, to jednak od świadomości do deklaracji działania, a tym bardziej samej aktywności – droga jest jeszcze daleka. Zresztą nie tylko Polacy bez entuzjazmu są skłonni łożyć na inwestycje i działania prośrodowiskowe – podobnie jest z obywatelami innych krajów Unii Europejskiej.

Być może właśnie dlatego Unia Europejska coraz pewniej mówi o wprowadzeniu specjalnego podatku, który docelowo ma ograniczyć emisję dwutlenku węgla – popularnie określa się go mianem podatku od śladu węglowego. Płacić go miałby firmy, które na terenie UE prowadzą działalność generującą duże emisje lub choćby nawet importujące węgiel. Za przykład, którym posługują się autorzy pomysłu podatku od śladu węglowego posłużył przypadek transportu węgla z australijskiego Newcastle do portów w Amsterdamie, Rotterdamie i Antwerpii. Okazuje się, że nie tylko węgiel spowoduje szkodliwe emisje, ale nawet sam jego transport mocno zwiększy ślad węglowy – 17 mln ton węgla koksowego transportowanego rocznie tą trasą generuje 4,2 mld kilogramów dwutlenku węgla do atmosfery! Jednak przede wszystkim nowym podatkiem objęte mają zostać towary, których produkcja przyczynia się do dużej emisji dwutlenku węgla. Sama zaś opłata – szacuje się, że wpływy z podatku od śladu węglowego wyniosą 5-14 mld euro – ma wyrównywać koszty emisji ponoszone przez producentów w różnych regionach świata.

Oczywiście podatek nie wejdzie w życie natychmiast – proces legislacyjny w Unii Europejskiej trwa bowiem długo, średnio dwa-trzy lata. Na razie jesienią ubiegłego roku Komisja Europejska dała zielone światło, w lutym br. Komisja ds. Środowiska, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego (ITRE) przyjęła rezolucję popierającą projekt; ustalono też, że szczegółowe zapisy w sprawie CBAM (tak oficjalnie nazywa się nowa danina: Carbon Border Adjustment Mechanism) przedstawione zostaną w czerwcu br. Warto jednak wiedzieć, że podatek od śladu węglowego cieszy się w parlamencie europejskim powszechnym poparciem – w głosowaniach nad nim swoje „za” wyrażali także polscy eurodeputowani, niezależnie od przynależności do frakcji politycznej.

Tak powszechny charakter tego podatku ma na celu wyeliminowanie możliwości ucieczki przed nim poza jurysdykcję UE. W przeszłości często bowiem w podobnych sytuacjach firmy przenosiły produkcję z Europy do krajów lekceważących straty środowiskowe. Teraz legislatorzy są już na to uczuleni – zresztą nie tylko przy okazji podatku od śladu węglowego, ale taki jest ogólny fundament stanowienia prawa. I słusznie, bowiem tylko powszechna solidarność daje nam szansę na uratowanie Planety przed skutkami ocieplania się klimatu.

Przenosząc tę fundamentalną zasadę na nasze podwórko powinniśmy pamiętać, że nie wystarczy wymiana kilku czy nawet kilkudziesięciu kopciuchów w naszej miejscowości na ekologiczne ogrzewanie zasilane pompami ciepła czy energią elektryczną z paneli słonecznych, jeśli kilka osób dalej będzie ogrzewać domy węglem najgorszej jakości, a na dodatek palić w piecach śmieci.

Zresztą różne są sposoby animowania tej solidarności, nim stanie się ona standardową postawą – jednych zadowolą dotacje w rodzaju Czyste Powietrze, Mój Prąd czy choćby – Szwedzka Dotacja, innych do działań pożądanych dla dobra całej społeczności przymuszą jedynie kary, choćby podatki. Mówi się, że cel uświęca środki, faktem jest, że w przypadku walki o przywrócenie neutralności klimatycznej w tak dramatycznym położeniu, w jakim się znaleźliśmy, każdy prośrodowiskowy chwyt jest dozwolony!